Rozporządzenie dotyczące znakowania żywności w praktyce


2018-09-20
W grudniu br. miną dokładnie 4 lata od wejścia w życie unijnych przepisów w zakresie znakowania żywności. Jak rozporządzenie zmieniło polską branżę spożywczą? Swoimi doświadczeniami dzieli się specjalista Centrum Znakowania Żywności oraz producenci.
Dokładnie 13 grudnia 2014 roku w życie weszły przepisy Unii Europejskiej w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności. Celem rozporządzenia jest chęć ułatwienia konsumentom dokonania świadomego wyboru produktów poprzez transparentność i czytelność etykiet. Przepisy dotyczące znakowania produktów spożywczych mają za zadanie zapobiegać nieprawidłowym praktykom i fałszowaniu żywności.

Jak po tym czasie wygląda sytuacja w polskiej branży oraz z jakimi problemami borykają się rodzimi producenci opowiada Katarzyna Szatkowska, dietetyk i specjalista ds. prawa żywnościowego Centrum Znakowania Żywności (centrumzz.pl).  -Rozporządzenie 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności bardzo dużo zmieniło w ostatnich latach. Większość dostępnych na rynku etykiet spełnia nowe, ujednolicone standardy. Bardziej klarowna stała się deklaracja alergenów i niemal wszystkie produkty posiadają informację o wartości odżywczej.  - tłumaczy Katarzyna Szatkowska, dietetyk i specjalista ds. prawa żywnościowego, która dodaje, że w obrocie pozostaje również sporo produktów, które częściowo lub mocno nie spełniają uregulowań prawnych. - Są to najczęściej produkty lokalne, od mniejszych producentów, którzy nie posiadają specjalistów w dziedzinie znakowania. Większym firmom zdarzają się drobne błędy, np. nieprawidłowy układ treści. O ile znakowanie produktów opakowanych jest ogólnie na dość dobrym poziomie, tak znakowanie żywności nieopakowanej (pełnym składem dostępnym w miejscu sprzedaży) pozostawia dużo do życzenia – dodaje K. Szatkowska. 

Jak zaznacza specjalista ds. prawa żywnościowego naruszenie zasad rzetelnego informowania zdarza się wszystkim. - Wielu producentów podkreśla szczególne właściwości produktów podczas gdy wszystkie podobne posiadają takie same właściwości (np. komunikat "bez laktozy" na żółtym serze ponieważ wszystkie sery żółte nie zawierają laktozy), a także stosuje wprowadzające w błąd treści marketingowe (np. "Jak u mamy" na zupie w proszku). - informuje Katarzyna Szatkowska. Częstym przypadkiem jest także nieznajomość wśród producentów uregulowań dotyczących oświadczeń żywieniowych i zdrowotnych. - Wielu producentów pragnie podkreślać właściwości prozdrowotne swoich produktów podczas gdy żywność (w tym suplementy diety) z zasady nie może posiadać leczniczych właściwości. Tylko pewne ściśle określone komunikaty dotyczące "zdrowotności" są dozwolone do stosowania – dodaje K. Szatkowska.

Według eksperta prawa żywieniowego znakowanie produktów opakowanych jest na dość dobrym poziomie, jednak już znakowanie produktów nieopakowanych (ich pełny skład dostępny jest w miejscu sprzedaży) pozostawia wiele do życzenia. - Co więcej, zupełnie martwa pozostaje regulacja dot. deklarowania pełnych składów wraz z alergenami w restauracjach i innych placówkach żywienia zbiorowego. Teoretycznie w każdym takim miejscu powinniśmy mieć dostęp do pełnej informacji o składzie produktu, nie tylko alergenach. W praktyce w większości jest to niemożliwe, a tylko w niektórych placówkach można uzyskać informację o alergenach – dodaje na koniec Katarzyna Szatkowska. 

Jednym z producentów korzystających z rozporządzenia unijnego dot. żywności jest firma Juhas-Bis z Jankowej (woj. małopolskie). - Przed wejściem w życie rozporządzenia na etykiecie znajdował się tylko skład produktu, następnie po wdrożeniu ustawy wprowadziliśmy tabelki z wartościami odżywczymi, co też wymagało odpowiedniej modyfikacji etykiety. Przyznam, że nieco problemów sprawiło mi podanie dokładnych wartości stężenia procentowego roztworu soli, w którym solankujemy nasze produkty.  Jednak w razie jakichkolwiek wątpliwości mogliśmy kontaktować się z Centrum Znakowania Żywności, gdzie otrzymywaliśmy wyczerpujące informacje – wyjaśnia Krystyna Gargula z firmy Juhas-Bis. Przedsiębiorstwo aż czterokrotnie uhonorowane zostało certyfikatem „Doceń polskie” i tytułem TOP PRODUKT za Syrecki Sądeckie/Bieczułkę Sądecką.

Podobnego zdania jest kolejny laureat programu „Doceń polskie”, firma Runoland z Góry  (woj. dolnośląskie). - Od początku nie mieliśmy najmniejszego problemu z interpretacją rozporządzenia. Najważniejsze zmiany jakie wdrożyliśmy to wprowadzenie wartości odżywczych na etykietach oraz podkreślenie informacji o alergenach – tłumaczy Elżbieta Krause z firmy Runoland. Przedsiębiorstwo posiada na swoim koncie dwa nagrodzone maksymalnymi notami produkty: Powidła śliwkowe (TOP PRODUKT) i Ogórki z curry (TOP PRODUKT). 

Należy zaznaczyć, że wśród korzyści wynikających z posiadania certyfikatu jest bon na darmowe konsultacje z Centrum Znakowania Żywności. Począwszy od XXV certyfikacji, specjalistka do spraw prawa żywnościowego sprawdza etykiety produktów, które biorą udział w audycie. Każdy laureat programu (którego wyroby oceniono podczas XXV certyfikacji i kolejnych) otrzymuje informację czy etykieta produktu spełnia wymogi prawa. Jeśli nie, producent zostanie skierowany na konsultacje (telefoniczne lub mailowe) z Centrum Znakowania Żywności. Laureat audytu otrzyma konkretną wskazówkę co zrobić, aby zapis był poprawny. Działania te nie wymagają uiszczania dodatkowych opłat.

Nadesłał:

Adventure Media

Wasze komentarze (0):


Twój podpis:
System komentarzy dostarcza serwis eGadki.pl